Leśna Stajnia


Idź do treści

KOTY

ZWIERZYNIEC

Gospodarstwo bez kota istnieć nie ma prawa. :-)
Pierwszy nasz kot - Tyson - pojawił się u nas zaraz po zamieszkaniu. Z czasem kotów zaczęło przybywać ;-)
Pojawiają się też u nas na chwilę dzikie koty lub koty "czyjeś", ale wędrujące, którym zawsze staramy się pomóc (dokarmić, odrobaczyć, odpchlić).


TYSON - kot rasy "europejskiej" czyli pospolity dachowiec, ur. 24.04.2004 r.

Tysona dostaliśmy w prezencie od znajomych. Był chyba najbrzydszym kotem w miocie - chudy, z krzywymi łapkami i zezem. Na szczęście wyrósł na przepięknego kota, na dodatek bardzo dużego, jak na dachowca. Jego pewność siebie bije od niego na kilometr i wiele osób się go boi. Ma niesamowite, przenikliwe spojrzenie. Jest bardzo odważnym i niezależnym kocurem. Absolutnie nie jest maskotką dla naszych gości, bo nazbyt dręczony potrafi podrapać lub ugryźć. Przeżył w swoim życiu wiele przygód - niekiedy groźnych. Stanowi dowód na powiedzenie, że kot ma siedem żywotów.
Nam imponuje właśnie ta jego odwaga i niezależność. Tyson przyjdzie na pieszczoty tylko wówczas gdy on ma na to ochotę. Nie da się go do niczego zmusić. Można patrzeć godzinami jak nasza dumna "czarna pantera" spaceruje po podwórku albo wygrzewa się w słońcu :-)

BIRMA - kotka birmańska, ur. 22.06.2006 r.

Birma jest trochę niewyrośniętą kocicą, bo jako małe kocię bardzo chorowała (katar koci). Cudem udało nam się ją wyciągnąć z tej opresji. Niestety, przez to nie urosła do właściwych rozmiarów i pozostały jej zatkane kanaliki łzowe. Z tego powodu czasami nasza Birma wydaje różne dziwne dźwięki (prychanie, kichanie, charczenie).
Jeśli chodzi o charakter to stanowi przeciwieństwo Tysona. Można z nią robić prawie wszystko. Uwielbia głaskanie, noszenie, drapanie. Kiedy tylko ma okazję wykorzysta wolne ludzkie kolana żeby szybciutko się na nich zwinąć w kłębek i zasnąć, głośno przy tym mrucząc. Birma miewa jednak swoje humory. Nie lubi zmian w domu ani żadnych nowych zwierząt w domu. Zawsze, gdy pojawiał się u nas nowy pies, Birma chodziła obrażona i głośno prychała na nas i na szczeniaka. Podobnie reaguje na kocięta, które czasem się u nas rodzą. Z czasem jednak przyzwyczaja się do zmian, choć swoje niezadowolonie okazuje głośno i wyraźnie.
Wszystkich zachwyca swoim umaszczeniem i przepięknymi błękitnymi oczami.

MAINE COON'Y - MAXI I GRANIT

Nasze maine coon'y to koty niewychodzące - mieszkają w domu. Można je zobaczyć z zewnątrz gdy siedzą w którymś z okien na parapecie.
O maine coon'ie marzyłam od bardzo dawna. To największe z kotów domowych. Moje marzenie spełniło się w listopadzie 2007 r., kiedy to przywieźliśmy piękną kotkę Maxi.

Maxi - ur. 04.07.2006 r. tricolor
Kocica w swoim poprzednim domu nie wychodziła na zewnątrz więc postanowiliśmy, że u nas też nie będzie wychodzić. Bardzo długo była nieufna w stosunku do ludzi. Po raz pierwszy sama przyszła nam na kolana chyba po roku mieszkania z nami. Do tej pory jest kotem, który niezbyt lubi pieszczoty.

Granit - ur. 08.07.2009 r. czarny tygrysio pręgowany
To kot z pierwszego miotu Maxi. Jego mama to średnich rozmiarów kotka (jak na maine coon'a). Wiedząc, że kocury rosną większe, postanowiliśmy zostawić u siebie właśnie Granita. Wyrósł na przepięknego kota o niesamowitym ogonie! Ma piękne obfite futro. Niestety po mamie odziedziczył nieufność do obcych i kiedy ktoś do nas przychodzi, Granit znika gdzieś w swoich kryjówkach. Uwielbia wykonywać nam masaże - zwłaszcza rano, na pół godziny przed pierwszym dzwonkiem budzika... ;-)


Podmenu:


Powrót do treści | Wróć do menu głównego